Polecamy

BARF- co i dlaczego?

1. Co to jest BARF?

BARF to dieta odpowiednia dla gatunku. Określenie to nie odnosi się tylko do psów czy kotów. Pod pojęciem BARF rozumiemy naturalne karmienie każdego zwierzaka zależnego pokarmowo od człowieka, w sposób taki jak sam czyniłby to żyjąc wolno, dziko.

W przypadku psów dieta opiera się surowym mięsie, podrobach oraz kościach (kolejność nie jest przypadkowa), ze znacznym ograniczeniem pokarmów roślinnych oraz całkowitym wyłączeniem produktów skrobiowych (ziemniaki, zboża, w tym ryż, kasze, płatki)

2. Dlaczego psy powinny jeść surowe mięso?

Odpowiedź jest prosta. Pies systematycznie jest podgatunkiem wilka, choć wiele osób twierdzi, że jest inaczej (trudno stwierdzić na jakiej podstawie). Od lat trwa dyskusja czy przodkiem psa był wilk, szakal czy może jakiś inny psowaty. I dyskusje trwać będą zapewne jeszcze długo. Najprawdopodobniej jednak wszystkie one mają tego samego przodka. Wszyscy są jednak zgodni w jednej kwestii – wśród przodków psa nie ma zwierząt typowo roślinożernych, nie ma również zwierząt wszystkożernych. Zarówno wilki, jak reszta psowatych – w tym nasz domowy, kanapowy, ukochany pies – wszystkie są mięsożernymi drapieżnikami, względnie padlinożercami.

3. Dowody na mięsożerność psa

Najważniejszym dowodem na mięsożerność psa jest jego budowa anatomiczna (przewód pokarmowy, fizjologia oraz biochemia). Wszystkie trzy znacznie różnią się od typowego wszystkożercy jakim jest człowiek i skrajnie różnią się od zwierząt roślinożernych. Pomijam tutaj kwestię behawioryzmu żywieniowego – doskonale zdajemy sobie sprawę z umiłowania naszych domowych milusińskich do wszelkiego rodzaju polowań.

Psowate posiadają typ uzębienia tnąco – kruszący, z bardzo silnie rozwiniętymi kłami i łamaczami (złapanie, przytrzymanie i uduszenie ofiary). W trakcie konsumpcji – zęby te umożliwiają odrywanie i miażdżenie kawałków pokarmu. Doskonale wszyscy znamy możliwości psiego węchu i słuchu – te cechy służą do „namierzania” kolejnej porcji pokarmu (między innymi).

W jadłospisie psowatych figurują małe i duże ssaki (nie pogardzą drobnymi gryzoniami, na większe kopytne poluję zazwyczaj grupowo), nie wzgardzą rybami, ptakami, jajami wszelkich ptaków gniazdujących na ziemi lub w niskich krzewach, nawet niektóre robaki czy owady. Drobną częścią pokarmu są wybrane i starannie wyselekcjonowane korzonki, kłącza, zioła, trawy oraz mocno dojrzałe owoce. W czasie braku dostępu do pożywienia bardzo chętnie skorzystają z napotkanej padliny. Natura wyposażyła psowate – w tym nasze kanapowe psy – w doskonałe mechanizmy pozwalające im przeżyć w każdych warunkach poprzez umiejętność korzystania z każdego rodzaju pokarmu. Korzystają z tego koncerny karmowe wmawiając milionom ludzi na świecie, że pies nie potrzebuje białka zwierzęcego do życia, że może funkcjonować na pokarmie roślinnym. Gdy się rozejrzymy – trudno się z tym nie zgodzić – miliony psów na całym świecie funkcjonują na suchych bobkach. Niewydolność nerek, trzustki, wątroby, kamień na zębach, otyłość – oto cena jaką za owo funkcjonowanie płacą nasze psy. Jednak coraz większa rzesza odpowiedzialnych i świadomych właścicieli przemiłych czworonogów zaczyna zastanawiać się nad różnicami między – „jakoś funkcjonować” i „żyć w zdrowiu i dobrej kondycji w pełni”.

Przyjrzyjmy się temu, w jaki sposób nasz pies spożywa swój posiłek.  Jakże często zawartość miski wzbudza w naszym pupilu dzikie instynkty – powarkiwanie, mlaskanie, pomruk, rozglądanie się na boki, szybkie i łapczywe połykanie większych kawałków – wszystko to choć bardzo naturalne, wzbudza w nas – ludziach – dezaprobatę. Wiele psów zjada znacznie chętniej to, na co musiały „zapracować”, to co zostało ukryte i trzeba to było wywęszyć, wytropić. To wszystko to nie są zachowania typowe dla wszystko lub roślinożercy. Mało kto zdaje sobie sprawę, że moment spożywania posiłku jest jednym z wielu momentów w życiu naszego psa, kiedy to wychodzą z niego „wilcze, dzikie zachowania”, mające niewiele wspólnego z udomowieniem.

Wróćmy jednak do przystosowań anatomicznych psa do spożywania surowych części zwierząt roślinożernych. Budowa i fizjologia układu pokarmowego psa jest bardzo specyficzna. W dużym skrócie jego przewód pokarmowy to krótka, prosta rura z lekkim rozszerzeniem, w której pokarm przebywa stosunkowo krótko.

W skład układu pokarmowego psa wchodzą:  jama gębowa, gardło, przełyk, żołądek, jelito cienkie, jelito grube, odbyt, dwa gruczoły – trzustka i wątroba.

Pierwszy odcinek to  jama gębowa czyli potocznie pysk naszego czworonożnego przyjaciela.

Najbardziej interesujące jej elementy to szczęki uzbrojone w zęby, język i ślina.

Ślina składa się w 99% ze śluzu i surowicy oraz niewielkich ilości minerałów i lizozymu (enzym hydrolityczny o właściwościach bakteriobójczych). W odróżnieniu od wszystkożerców  (człowiek) i roślinożerców – ślina psa nie zawiera amylazy – enzymu umożliwiającego rozpoczęcie trawienia skrobi oraz innych wielocukrów wchodzących w skład pokarmu roślinnego. Jest to pierwszy argument potwierdzający fakt, iż psy nie potrafią korzystać w pełni z pożywienia roślinnego (w tym z wszechobecnej skrobii). Brak amylazy w ślinie psa ma bardzo pozytywne efekty – dzięki temu brak w psim pysku prostych cukrów będących pożywką dla bakterii przyczyniających się do rozwoju próchnicy (mowa tu oczywiście o psach prawidłowo żywionych, zdrowych, bez kamienia nazębnego).

Ph psiej śliny jest neutralne a wydzielana ilość zależy od rodzaju spożywanego pożywienia. Wydzielanie śliny uruchamiane jest w następstwie zwęszenia pokarmu. Wbrew pozorom, rola śliny w odżywianiu jest tylko marginalna. Ślina ma za zadanie tylko zwilżyć pokarm, umożliwiając mu przedostanie się do dalszych części układu pokarmowego. Podstawową funkcją śliny jest – chłodzenie oraz dezynfekcja (wylizywanie ran czyli samo leczenie, zapobieganie zakażeniom patogenami układu pokarmowego spowodowanym spożywaniem

„ niezbyt czystego” pokarmu.

Jama gębowa psa jest proporcjonalnie duża. Mięsnie umożliwiające pracę szczęki i żuchwy są jednymi z najlepiej rozwiniętych w całym ciele psa. Taka budowa umożliwia złapanie, trzymanie, zabijanie, miażdżenie pokarmu. Choć siła uścisku psich szczęk jest ogromna, ruchomość psiej żuchwy jest znacznie ograniczona. Jest ona połączona z kośćmi czaszki za pomocą stawu przypominającego staw kolanowy człowieka. Dzięki temu pies ma możliwość szybkiego (nawet błyskawicznego) otwierania i zamykania pyska, natomiast nie ma możliwości ruchu na boki. To kolejny argument za tym, że pies nie jest przystosowany do spożywania pokarmu roślinnego, który wymaga żucia i rozcierania.

Bardzo ważnym elementem psiego pyska są zęby. Umożliwiają one przytrzymanie pokarmu, odrywanie jego kawałków i miażdżenie. Pies posiada w swoim „zestawie bojowym” siekacze – na przodzie, odpowiedzialne za odcinanie kawałków pokarmu ; kły – najlepiej widoczne, najbardziej reprezentacyjne, odpowiedzialne za rozszarpywanie i przytrzymanie bez możliwości utraty pokarmu (lub czegokolwiek co wpadnie w psi pysk). Tuż za kłami znajdują się zęby przedtrzonowe i trzonowe o spłaszczonej i guzkowatej powierzchni, służące do miażdżenia pokarmu (ten kto obserwował swojego psa w czasie zabawy patykiem, lub w czasie gryzienia kości – wie jakie są w tym miażdżeniu efektywne). W psiej paszczy brak jest zębów umożliwiających rozcieranie pokarmu (brak możliwości wykorzystania pokarmu roślinnego) Najefektywniejszy w chwytaniu, przytrzymywaniu i spożywaniu pokarmu jest zgryz nożycowy. Dokładnie taki sam jaki występuje u dzikich psowatych.

Kolejny element psiego pyska – język, jest silnym mięśniem, którego rola polega głównie na pobieraniu wody oraz przepychaniu pokarmu do gardła.

Następne odcinki układu pokarmowego – gardło oraz przełyk. Oba stanowią stosunkowo długi odcinek. Miejsce, w którym gardło przechodzi w przełyk to odcinek wpustowy zawierający gruczoły produkujące duże ilości śluzu. Śluz umożliwia bezproblemowe połykanie dużych fragmentów pożywienia. Ściany przełyku są silnie umięśnione i posiadają dużą rozciągliwość – kolejna cecha pozwalająca bez trudu łykać duże kęsy bez ryzyka zaklinowania się ich.

Przełyk prowadzi do żołądka. Pokarm do niego jest wprowadzany poprze wpust. Główne funkcje żołądka to mieszanie pokarmu, trawienie (80% całkowitego trawienia zachodzi w żołądku), oraz regulowanie przepływu masy pokarmowej do dwunastnicy – pierwszego odcinka jelita cienkiego. Żołądek jest prostym workiem mięśniowym o fasolowatym kształcie. Brak w nim uchyłków i wybrzuszeń. Taka budowa sprzyja krótkiemu pobytowi treści pokarmowej i odzwierciedla kompletny brak przystosowania do wykorzystywania treści pokarmowej pochodzenia roślinnego. Zjadanie przez psa dużej ilości pokarmu roślinnego powoduje zaleganie w żołądku treści pokarmowej (pokarm roślinny przebywa w żołądku roślinożerców bardzo długi czas), fermentację, procesy gnilne, ogromne przeciążenie układu pokarmowego. Dzięki ogromnej elastyczności i silnym mięśniom ścian żołądka – jest on w stanie przyjąć jednorazowo u psów ras ogromnych aż 8 litrów pokarmu. Po opróżnieniu z pokarmu – żołądek szybko kurczy się i marszczy stając się małym woreczkiem.

Ściany żołądka od wewnątrz pokryte są licznymi kosmkami z gruczołami wydzielającymi enzymy trawienne. Produkcja enzymów stymulowana jest dotykiem treści pokarmowej. Wniosek z tego taki, że aby proces trawienia przebiegał optymalnie – konieczne jest dostateczne wypełnienie żołądka (nie podajemy psu smaczków, przegryzków, podwieczorków itd.). Psy, które karmione są pełnymi porcjami potrzebują 20-30% mniej pożywienia niż psy karmione często. Jest to cecha stawiająca psy w przeciwnym końcu przystosowań pokarmowych do wszystkożerców oraz roślinożerców. Cecha ta to nic innego jak potwierdzenie doskonałego przystosowania psowatych do trybu życia jaki prowadzą. Żyjąc dziko, nie zjadają regularnych posiłków. Rzadko kiedy mają możliwość najadania się codziennie. Mówiąc prościej – częściej głodują niż są nasycone. W momencie gdy nadarzy się okazja na pożywienie – zjadają maksymalnie najwięcej, doprowadzając tym samym do zaspokojenia zapotrzebowania organizmu na substancje budulcowe i energetyczne na długo.

Na tle tego co opisałam – jeżeli nasz domowy pies, mający zapewnione regularne posiłki każdego dnia, dostaje jedzenie w małych porcjach, okazuje się że jego żołądek pracuje non stop, jego praca jest mało wydajna i paradoksalnie pies chodzi cały czas głodny.

Odczyn pH soków trawiennych w żołądku psa wynosi – a raczej powinien wynosić ok. 1. Jest to pH optymalne do trawienia białek. Dla porównania u człowieka czyli wszystkożercy wartość ta oscyluje w granicach 5 czyli zbliżone do optimum dla trawienia węglowodanów. Tak niskie pH spowodowane jest wydzielaniem ogromnych ilości kwasu solnego (nawet 0.5% zawartości soku żołądkowego). Enzymem żołądka jest pepsyna odpowiedzialna za trawienie białek. Kwas solny ma silne działanie bakteriobójcze, grzybobójcze oraz wirusobójcze. Aktywuje także pepsynogen do formy aktywnej – pepsyny. Wszystkie enzymy trawienne są niezwykle wrażliwe na wahania pH i w przypadku najmniejszego nawet zachwiania tej wartości – ich praca zostaje mocno zachwiana lub całkiem upośledzona. Podając psu regularnie skrobię – notorycznie tę równowagę zaburzamy.

Jakie znaczenie ma tak silnie kwasowe środowisko żołądka psa? Jest to skrajne przystosowanie do spożywania pokarmu surowego, białka pochodzenia zwierzęcego, szybkiego rozpuszczania dużych kawałków pokarmu w tym kości.

Flora bakteryjna żołądka jest uboga i są to  bakterie z grupy Lactobacillus sp. Do trawienia białek bakterie psu nie są potrzebne.

W żołądku zaczyna się proces trawienia białek. Najszybciej trawione są białka mięśni, nieco wolniej białka tkanki łącznej (kolagen) i jaja. Pepsyna rozkłada białka na krótkie łańcuchy polipeptydowe. Warto zwrócić uwagę na bardzo ważne pojęcie jakim jest wartość pokarmowa. Jest to nic innego jak strawność i przystępność. Wszystkie badania dowodzą, że najwyższą wartość pokarmową ma białko jaja kurzego. Wartość tę określa się na 100. Do tej wartości porównuje się pozostałe składniki pożywienia – mięso surowe w tej hierarchii ma wartość 75-98% (najwyższą wartość osiągają tutaj białka krwi, wątroby, mięśnie drobiowe oraz wieprzowe – przez co zostaje obalony mit jakoby wieprzowina była mięsem ciężkostrawnym). Najniższą wartość pokarmową wśród białek zwierzęcych mają białka tkanki łącznej – kolagen. Z tego też powodu mitycznie dobroczynna dla stawów dieta zawierająca duże ilości kolagenu może zakończyć się dla naszego psa znacznym niedożywieniem, sporymi problemami zdrowotnymi i szybko postępującą degeneracją stawów.

Im bardziej źródło białka zwierzęcego poddane jest obróbce – tym spada jego  wartość pokarmowa. I tak, poprzez suszenie i gotowanie, najniższą wartość pokarmową mają wszelkie typy mączek (używanych do produkcji suchych karm).

W soku żołądkowym w małych ilościach występuje lipaza – enzym rozkładający tłuszcze, ale tylko te w formie zemulgowanej (np. tłuszcze jaja).

Cykl trawienny w żołądku jest zależny od uwarunkowań osobniczych, rodzaju pokarmu (cały  czas mówimy o pokarmie pochodzenia zwierzęcego) i warunków panujących w żołądku (np. kondycja zdrowotna tego narządu). Średnio czas pół – opróżniania żołądka to 72-240 minut.

Czas ten dotyczy diety złożonej z surowego mięsa z przynależnym mu tłuszczem, podrobów i kości. Jaka ogromna różnica w szybkości względem podawania suchej karmy składającej się w większości z węglowodanów – prawda? To daje nam odpowiedź na pytanie – dlaczego nasz pies po dobrym i prawidłowo skomponowanym obiedzie idzie spać na godzinkę lub dwie i jest gotów do dalszego żywiołowego życia.

Dwunastnica – pierwszy fragment jelita cienkiego jest głównym miejscem trawienia w jelitach. Tutaj do treści pokarmowej dodawane są kolejne enzymy trawienne syntetyzowane i uwalniane przez trzustkę  oraz gruczoły ścian jelita cienkiego.

Trzustka wytwarza sok trzustkowy zawierający wodorowęglan sodu niezbędny do zobojętnienia soku żołądkowego – neutralizacja niskiego pH żołądka jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania enzymów produkowanych przez trzustkę.  Enzymy te kontynuują trawienie białek aż do pojedynczych aminokwasów, są odpowiedzialne za trawienie DNA, tłuszczów oraz węglowodanów (dopiero w tym miejscu węglowodany zawarte w misce naszego psa rozpoczynają swój proces uzdatniający je do wykorzystania przez organizm psa). Za trawienie węglowodanów odpowiedzialna jest amylaza. Nie jest jej dużo – ilość wystarczająca do strawienia niewielkich ilości węglowodanów. Bardzo niewielkich. I nie… nie jest to przystosowanie do zjadania pokarmu roślinnego. Źródłem węglowodanów w naturalnej diecie psa jest glikogen zawarty w dużych ilościach w zjedzonej wątrobie, nieco mniej ale też są to znaczące ilości – w mięśniach szkieletowych oraz jajach.

Bardzo trudno strawne są dwucukry oraz wielocukry np. skrobia czy włókna (celuloza budująca ściany każdej komórki roślinnej). Nadmiar tychże w diecie prowadzi do znacznego spowolnienia procesu trawienia – od żołądka począwszy. Obecność węglowodanów w jednej porcji z białkami zwierzęcymi znacznie upośledza trawienie i przyswajanie białek. Nasz pies staje się ociężały i leniwy. Niezależnie od ilości czasu spędzonego w żołądku i jelicie cienkim – węglowodany pochodzące z roślin w zbyt dużej ilości pozostają niestrawione. Gdy przejdą do jelita grubego – podlegają fermentacji (jeżeli proces ten rozpoczyna się już w żołądku – doprowadzić może do zagazowania i skrętu żołądka), jeżeli w jelicie cienkim – zagazowanie, wzdęcie, skręt i martwica jelita. Fermentacja w jelicie grubym skutkuje produkcją gazów – głównie siarkowodoru, który po wydostaniu się na zewnątrz psa (potocznie bąki zabójcy) jest w stanie wytruć życie w promieniu kilometra. Na tle opisanych wyżej przypadłości – bąki wydają się być całkiem nieszkodliwe. Jednak nie wolno ich lekceważyć – są pierwszym objawem, że układ pokarmowy naszego psa zdrowy nie jest i wkrótce możemy spodziewać się poważnych, trudnych do leczenia schorzeń prowadzących do śmierci zwierzęcia. Wśród owych schorzeń (oprócz stanów nagłych wymagających natychmiastowej ingerencji chirurgicznej) są schorzenia trzustki spowodowane ciągłym przeciążaniem poprzez podawanie dużych ilości węglowodanów.  Niewydolność lub zapalenie trzustki są „cichymi” zabójcami naszych przyjaciół. Bardzo często w momencie postawienia diagnozy jest już zbyt późno aby problem wyleczyć.

Wątroba – odpowiedzialna między innymi za produkcję żółci. Podstawowym zadaniem żółci jest emulgacja tłuszczów (zmniejszenie napięcia powierzchniowego i rozbijanie ich na maleńkie cząsteczki). Tłuszcze w formie emulgatu poddane zostają trawieniu przez lipazy produkowane przez trzustkę. Składniki żółci są niezbędne także w procesie wchłaniania produktów trawienia tłuszczów.

Do prawidłowej pracy trzustki i wątroby niezbędny jest (między innymi) aminokwas specyficzny – tauryna. Jest ona wykorzystywana przede wszystkim do produkcji żółci. Psy przekarmiane pokarmem roślinnym mają niedobory tauryny – w roślinach tauryny brak. Psy potrafią syntetyzować ten aminokwas w przeciwieństwie do kotów, ale na niewystarczającym poziomie. Źródłem tauryny w diecie psa jest surowe mięso. Obróbka termiczna (gotowanie, suszenie, przerabianie na mączkę) inaktywuje ją.

W jelicie cienkim zachodzi wchłanianie składników pokarmowych powstałych po dokładnym trawieniu. U psów zdrowych, karmionych w sposób właściwy dla gatunku, oba procesy – trawienia i wchłaniania są niezwykle wydajne. Badania, w których analizowano ilości składników zjedzonych oraz wydalonych wskazują, że zdrowe psy tracą nie więcej niż 4% tłuszczu i śladowe ilości białka zwierzęcego. Te same badania wskazują, że zupełnie odwrotnie ma się sprawa z białkami roślinnymi oraz węglowodanami. Nie będzie to żadną tajemnicą, że psy barfujące produkują dziennie jedną – dwie małe, zwarte kupki. Jest to  przeciwstawne do psów karmionych pokarmem zawierającym znaczne ilości roślin…

Przechodzimy w ten sposób do „twardych dowodów jakości pożywienia”. Hasło znane z reklam, prawda? Jednak jak często i jak wielu właścicieli psów zastanawia się czym tak naprawdę jest „zdrowa kupa” i czy aby na pewno nasz pies taką zostawia na trawniku każdego dnia? (należy w tym momencie zaakcentować fakt, iż świadomy właściciel psa sprzątając każdorazowo psią kupę ma wspaniałą możliwość dokonania dokładnej oceny końcowego produktu pracy układu pokarmowego swojego przyjaciela).

Psy barfujące wydalają naprawdę niewiele. Ich pokarm jest świetnie przyswajalny, łatwo strawny. Są na to „twarde dowody” na trawniku.

Ilość  wydalanych odchodów zależy od wartości biologicznej podawanego pokarmu (strawność, przyswajalność). Im bardziej pies jada w sposób zbliżony do natury, tym bardziej i lepiej wykorzystuje dzięki opisanym wyżej przystosowaniom pokarm. I tym mniej pozostawia po sobie na trawniku. Dodatkowo – do sprzątnięcia tego co pozostawia nie potrzebujemy specjalnych narzędzi pomocniczych typu maska przeciwgazowa z wydajnym pochłaniaczem zapachów.

Wywiad zebrany od znajomych właścicieli barfujących ze swoimi psami prowadzi do kolejnych wniosków. Kupa barfowa pozostawiona na trawniku znika po jednym dniu na słońcu lub godzince deszczu. Znika bez śladu. Nie pozostaje wypalony ślad. Nie pokrywa się pleśnią, nie zalega całymi dniami wzbudzając obrzydzenie okolicy.

Zanim przejdziemy do szczegółowego wyjaśnienia jak wygląda psia psa dieta BARF, należy poruszyć  jeszcze jeden niezwykle ważny aspekt odchodów.

Mianowicie – są one istotnym wskaźnikiem dla komponowania posiłków w sposób prawidłowy. Zarówno zapach, konsystencja, objętość  i kolor zależą od składników diety.

I tak przy nadmiarze podrobów z przewagą wątroby – kupa będzie coraz luźniejsza. Przy przewadze serc , śledzion i krwi- przybierać będzie barwę coraz ciemniejsza aż do czarnej.  Przy zbyt wysokiej zawartości kości – kupa naszego psa będzie coraz twardsza, coraz jaśniejsza aż do kremowej, będzie coraz bardziej „sucha” aż do sypkiej. Po podaniu kości, których rodzaj jest dla naszego psa nieodpowiedni – kupa może zawierać śluz, mieć odcień zielonkawy. Po przedawkowaniu owoców poczujemy zapach sfermentowanych owoców a po przedawkowaniu nabiału – zapach skwaśniałego mleka.

4. Składniki BARFA

W różnych opracowaniach znajdziemy informację, że wielkość dawki dobowej pokarmu waha się w granicach 1-3% masy ciała u psa dorosłego i 3-4 % masy ciała docelowej (osiąganej w wieku dorosłym) u szczeniąt. Im pies mniejszy wagowo – tym relatywnie dawka pokarmu wyższa. Tak naprawdę są to wartości jedynie orientacyjne. Odpowiednią dawkę zawsze należy dopasować do naszego psa, który jest indywidualny, jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny. Obserwujemy przede wszystkim sylwetkę psa. Jeżeli nasz pies zamienia się w chudzielca – znaczy, że dostaje zbyt mało pożywienia dziennie. Jeżeli obserwujemy tendencję odwrotną – zaczyna przybierać kształt idealny – czyli kształt kuli – należy zmniejszyć ilość pożywienia.

W czasie dobierania dawki pokarmu nie sugerujmy się wagą psa. Szczególnie w przypadku, kiedy naszym celem jest odchudzenie zwierzaka. Po 2-3 tygodniach barfowania nasz pies zaczyna wytracać tłuszcz (który jest lekki ale ma dużą objętość) a w jego miejsce pięknie rozwija się muskulatura. Jako, że mięsnie są ciężkie ale małe objętościowo – nasz pies nie tracąc wagi, zmienia sylwetkę na wyraźnie bardziej smukłą.

Kolejny punkt, który musimy sami rozpracować to procentowy skład poszczególnych elementów posiłków. Znajdziemy rozpiętość od 95% produktów zwierzęcych + 5% owoców, warzyw, ziół, kłączy do 80% produktów zwierzęcych + 20% warzyw i owoców. Nigdy w BARFIE nie podajemy ryżu, ziemniaków, zbóż – jednym słowem zero skrobii.

Dobór odpowiednich proporcji zależy tak naprawdę od sytuacji – jeżeli mamy psa otyłego – minimalizujemy ilość roślin czyli węglowodanów jak się da – nawet do 1%. Drugim ważnym czynnikiem jest nasza własna psychika. To nie nasze zwierzaki nie potrafią zjeść surowego mięsa czy kości. To my sami nie potrafimy przyjąć do wiadomości i świadomości, że nasz ukochany pies – pieszczoch, przytulak, śpiący z nami w łóżku, dający soczystego buziaka z myciem zębów i uszu w pakiecie każdego dnia na dzień dobry – ma naturę wilka, jest mięsożernym drapieżnikiem, zdolnym do zabijania, rozszarpywania, miażdżenia silnymi szczękami kości i picia krwi. I od razu kolejna uwaga – York, Maltańczyk czy inny mikropies – to są nadal psy, są nadal tym samych podgatunkiem wilka co Owczarek Niemiecki czy Dog Niemiecki. Mają te same przystosowania, taką samą anatomię i fizjologię układu pokarmowego i te same potrzeby żywieniowe.

Idąc bardziej w szczegóły – rozbierzmy na elementy te wartości. W części pokarmu pochodzenia zwierzęcego powinno się znaleźć maks 15% kości, 20% podrobów. Reszta to mięso z przynależnym tłuszczem, błonami, ścięgnami.

Każdy bez wyjątku ma problem z określeniem – co oznacza te 15% kości. Aby odpowiedzieć – trzeba zmienić nieco temat.

Jednym z przystosowań naszego psa (jako potomka zwierząt dziko żyjących) jest brak potrzeby bilansowania pokarmu w rozrachunku dobowym. Bilans ten ma się jednak dokonać w ciągu kilku, kilkunastu dni.

Jest to dla nas znaczne ułatwienie. Nie musimy wyliczać po aptekarsku składu codziennych porcji żywnościowych. Wystarczy dać psu szyję indyczą lub inny element zawierający kość jednego dnia, a następnego dnia podać posiłek bezkostny. Zawsze należy jednak pamiętać o tym, by nie podawać psu gołych kości. Bardzo często spotykam się z taką formą karmienia – mięsne kości, które w rzeczywistości są niczym innym jak gnatkami różnego rodzaju, oskubanymi z mięsa tak dokładnie jak się da. To nie jest BARF. Taki rodzaj żywienia to RMB i z naturą nie ma nic wspólnego. W naturze żaden psowaty nie jada wyłącznie kości swojej ofiary porzucając mięso na pastwę losu. W naturze żadne ze zwierząt nadających się na posiłek dla psowatego  nie składa się z  samych kości obciągniętych skórą.

Czym może skutkować podawanie jedynie mięsnych (bardziej lub mniej z akcentem na mniej) kości? Możemy doprowadzić do stanu permanentnego zatwardzenia i podrażniania jelita grubego i odbytu – może to w konsekwencji doprowadzić do poważnych schorzeń tychże z nowotworami włącznie. Zbyt duża ilość kości może także zaczopować skutecznie światło jelita – bez interwencji chirurga może się nie obyć. Podając czyste kości, w tym kości wchodzące w skład części nośnej szkieletu zwierząt dużych (nogi, obręcz barkowa, obręcz miednicy) możemy doprowadzić do podrażnień przełyku, ścian żołądka, jelit, ostrymi krawędziami dużych fragmentów odłupanych z trudem z kości.

Kości powinny być zawsze w towarzystwie mięsa, tłuszczu. Powinny być dobrane pod psa. Dla mikropsa świetne będzie skrzydełko z kurczaka czy fragment korpusu ale nie noga z królika czy udo indycze. Owczarkowi niemieckiemu możemy już podać kości płaskie cielęce, żeberka wieprzowe czy fragment kręgosłupa sarny.

Czym jest część mięsna wchodząca w skład naszej barfnej kompozycji? Otóż jest to każde mięso, które uda nam się zdobyć w atrakcyjnej dla nas cenie. Mogą to być ssaki roślinożerne, ptaki. Im większa obfitość „gatunków mięs” – tym lepiej dla naszego zwierza. Sama definicja mięsa mówi, że jest to fragment złożony z mięśnia szkieletowego. Nie znaczy to jednak wcale, że nasz pies od dziś będzie jadał polędwicę cielęcą, schab, udziec wołowy oraz pierś indyka.

Prawdę mówiąc, wymienione mięsa nie są wcale najlepszym pokarmem dla naszego psa. Wartościowość części mięsnej dla naszego przyjaciela jest odwrotnie proporcjonalna do wartościowości mięsa przeznaczonego dla ludzi. Cóż to znaczy? Otóż schab czy kawałek piersi będzie świetnym niewielkim uzupełnieniem porcji okrawków 3 kategorii. O ile w przypadku skarmiania zwierzętami drobnymi mamy sprawę jasną – kurczaka, kaczkę, gęś, indyka, królika dzielimy „jak leci” na kawałki i następnie psu podajemy kolejne porcje, które po dołożeniu podrobów są pełnowartościowe i zbilansowane. O tyle w przypadku koniny, wołowiny, baraniny, wieprzowiny czy innych zwierząt większych taki cud już nam się nie uda. Tu trzeba nieco pokombinować i tu właśnie przydatne stają się widełki ile czego powinno znaleźć się w diecie.

Nie wybieramy dla naszego psa mięsa wyłącznie chudego, nie odcinamy tłuszczu, nie obieramy ze skóry nogi indyczej. Tłuszcz psu jest niezwykle potrzebny. Psy potrzebują tłuszczu w ilościach znacznie wyższych niż ludzie. Pamiętajmy jednak, aby posiłki naszego przyjaciela w tłuszczu nie pływały.

Tłuszcze zwierzęce dla naszego psa są źródłem witamin A, D, E, K. Z tłuszczu psy czerpią niezbędne kwasy tłuszczowe nienasycone, niskonasycone. Niewłaściwym postępowaniem jest zamiana tłuszczu zwierzęcego na oleje roślinne. Są bogate w kwasy nienasycone ale co z tego, skoro są to inne związki niż te, których potrzebuje organizm naszego psa? Nasz pies nie miał możliwości ewolucyjnego wytworzenia umiejętności konwertowania kwasów omega pochodzenia roślinnego w zwierzęce. Psowaty nigdy nie jadł oliwek, słonecznika, pestek winogron, rzepaku czy siemienia lnianego (oraz wielu innych nasion roślin oleistych).

Zarówno witaminy zawarte w tłuszczach jak i kwasy omega mają ogromne znaczenie w odporności skóry, na wszelkie inwazje pasożytów (w tym także mikroorganizmów). To właśnie skóra a raczej wygląd futra jest tym najbardziej widocznym objawem niedoboru tłuszczów w diecie.

Przy zbyt niskiej podaży tłuszczu – sierść matowieje, ma nieprzyjemny zapach, staje się łamliwa, szorstka, brudna tydzień po kąpieli, nie dająca się rozczesać bez zastosowania cysterny odżywek. Na skórze pojawia się łupież, pies się drapie. I to wszystko człowiek w egoizmie swoim wielkim jest w stanie ścierpieć – można psa kąpać co tydzień, można go polewać odżywkami by się nie kołtunił, można go ubierać w ubranka zimą, można go strzyc aby nie było widać brzydkiego włosa ale…. Nie da się nie narzekać na ciągłe linienie.

Ile osób śmieje się, że jego pies linieje dwa razy w roku – od stycznia do czerwca i od czerwca do stycznia. Nie, proszę państwa – to nie jest ani normalne, ani nie jest objawem zdrowia.

Pies powinien linieć dwa razy do roku a zrzucenie martwego włosa sezonowo powinno mu zająć nie więcej niż 2-3 tygodnie w zależności od obfitości futra i intensywności wspomagania szczotkowaniem. Sierść naszego psa powinna być lśniąca, czysta, dająca się łatwo rozczesać nawet u ras długowłosych bez użycia odżywek. Włos powinien być sprężysty, gęsty, mięsisty. Skóra powinna być lekko różowa, bez łupieżu. Pies nie powinien śmierdzieć – a już napewno nie pies mieszkający w domu.

Psy przechodzące na BARF zaczynają swoją przemianę właśnie od nagłego pozornego pogorszenia stanu włosa. Jest on jeszcze bardziej matowy a linienie wydaje się być ogólnym łysieniem. Należy jednak zrozumieć – to co słabe, chore i martwe – musi wypaść by wyrosnąć mogło to co zdrowe, piękne, lśniące. Jeżeli uda nam się przetrwać ten czas i nie poddawać się – nasz pies zacznie świecić światłem własnym a nie odbitym.

Niezwykle istotną rolą tłuszczów jest ich energetyczność. Dla psa najlepszym źródłem energii są tłuszcze. Nie tylko dla psa zresztą. Tłuszcze są wydajniejsze niż węglowodany. Niemal dwa razy więcej energii organizm pozyskuje z jednego grama tłuszczu aniżeli z tej samej ilości cukru). Pozyskiwanie z nich energii nie pociąga za sobą powstawania kwasu mlekowego w mięśniach, zaciągania długu tlenowego i co z tym związane szybkiego opadania z sił i obolałości po wysiłku. Pies bez trudu zagoni na śmierć sarnę czy innego roślinożercę czerpiącego energię z węglowodanów.

Które tłuszcze są dla psa najlepsze?

Na czele listy wymienić należy  tłuszcz gęsi i kaczy – charakteryzują się najwyższym poziomem nienasyconych kwasów tłuszczowych ( w tłuszczu gęsim dochodzi on nawet do 70%). Drugim dobrym i łatwo dostępnym tłuszczem jest tłuszcz wieprzowy surowy – tutaj nie potrzeba wielkich starań – mięso wieprzowe jest wystarczająco tłuste. Najmniej korzystnym tłuszczem jest tłuszcz wołowy – określany jako tłuszcz twardy, złożony niemal w 100% z nasyconych kwasów tłuszczowych. Świetnym tłuszczem dla naszych psów są tłuszcze ryb morskich – na czele listy stoi olej z łososia (nie należy go mylić z tranem, który jest olejem z wątroby ryb morskich, zawiera śladowe ilości kwasów omega, natomiast odznacza się wysoka zawartością witaminy D).

Zapotrzebowanie naszego psa na tłuszcz będzie się różnić w zależności od jego aktywności (TV maniak spędzający długie godziny na kanapie wraz ze swoim człowiekiem przed TV lub aktywny biegacz spędzający czas na bieganiu, skakaniu, zabawach czy pracy w terenie), miejsca przebywania (kanapowy leniwiec czy kojcowy stróż), pory roku (latem zapotrzebowanie na tłuszcz znacznie maleje, zimą rośnie), wieku, stanu zdrowia, stanu fizjologicznego (suka szczenna, karmiąca ma większe zapotrzebowanie na wszystko).

Tłuszcz, którego powinniśmy unikać w diecie naszego psa to podgardle wieprzowe, i podgardla w ogóle. Często zawierają one tarczycę. Spożywanie tarczycy ssaków spowodować może objawy nadczynności tarczycy.

Podroby. Pod pojęciem podrobów rozumiemy narządy wewnętrzne inne niż mięsień. Jest to definicja nieco inna niż znana nam kulinarna, wliczająca do podrobów takie elementy jak ozory, serca czy żołądki. W diecie psiej ozory są mięśniem nieco przerośniętym tłuszczem i tkanką łączną. Serca są mięśniem bardzo specyficznym – bogate w krew, żelazo, l-karnitynę, taurynę. Po dokostnieniu, na przykład kawałkiem kurzego korpusu, mogą stanowić pełnoprawny posiłek ale nie codziennie.

Typowe podroby podawane psom to płuca – niska wartość pokarmowa, składają się głównie z tkanki łącznej. Mogą stanowić mały dodatek, ale na pewno nie nadają się na pełnoprawny posiłek. Większość psów odmawia spożycia ze względu na gąbczastą konsystencję. Zmielone z innymi elementami stają się smaczne.

Śledziona – bardzo bogata w żelazo, doskonały dodatek ale w bardzo niewielkiej ilości.

Nerki – bogate w wit A, stanowią mały dodatek pokarmowy, większość psów odmawia ich zjedzenia nawet po zmieleniu. Można jednak przemycić 100g nerki zmielonej w 1 kg innych smaczniejszych części.

Wątroba – bardzo ważny element pożywienia. Wątroba jest niezwykle cenna ze względu na zawartość Wit A. Nie należy podawać zbyt dużych ilości wątroby, gdyż można doprowadzić do hiperwitaminozy. Duża część psów odmawia zjedzenia świeżej wątroby – często rozlany pęcherzyk żółciowy nadaje okropnie gorzki smak. Po kilkutygodniowym przemrożeniu wątróbka staje się smaczna.

Żołądki. Tą grupę można podzielić na dwie podgrupy – żołądki ssaków – a szczególnie przeżuwaczy (krowa, koza, owca, sarna, jeleń) oraz żołądki ptaków.

Żołądki ptaków traktowane są jako mięsień i po dokostnieniuu mogą stanowić pełnoprawny posiłek. Nieczyszczone żołądki ptaków (nie ściągnięta część trąca znajdująca się pierwotnie wewnątrz żołądka) są doskonałym czyścikiem dla zębów. Stanowią raczej smaczny kąsek.

Żołądki przeżuwaczy stanowią odrębny temat i o tym będzie za chwilę.

Generalnie podrobów powinno być w diecie ok. 20%. Ilość ta jest zgodna ze składem upolowanego świeżo pokarmu. Gdyby naszemu psu udało się zjeść całego zająca – podroby stanowiłyby 20% masy ciała zająca a co za tym idzie, diety psa w ciągu kilku dni (zależnie od wielkości psa, zakładam, że ON pokonałby taki posiłek przy jednorazowym podejściu bez większego trudu).

Doskonałym uzupełnieniem barfowej diety są ryby morskie, wśród których jest łosoś. Nie musimy łapać się za głowę w tym miejscu. Nie musimy podawać psu filetów z rybki. Wystarczy przejść się do najbliższego sklepu rybnego czy baru sushi i podpytać czy nie sprzedali by głów, kręgosłupów, skór, ścinków. Podając takie „odpadki” raz w tygodniu nie musimy już inwestować w olej z łososia.

Jajka ptasie stanowią jeden z ważniejszych składników psiej diety. Jajo ze względu na swoją funkcję jest swoistą bombą witaminową. Zawiera także tłuszcze bogate w kwasy omega oraz makro i mikroelementy. Jajko można określić jako naturalny suplement wszystkiego w 1 tabletce. Jaja podajemy psu na surowo, w całości, nawet codziennie. Już słyszę oburzenie – a awidyna?

Badania nad awidyną i jej działaniem jako antywitaminy, prowadzono na szczurach. Karmiono je wyłącznie białkiem jaja. Potem wyniki przeniesiono w prosty sposób, bez cienia refleksji na psy i koty. Różnice między mięsożernymi drapieżnikami a szczurami widać nie tylko gołym okiem. Szczur jest w przewadze roślinożerny. PH jego żołądka nawet nie zbliża się do kwasu jaki jest obecny w żołądku mięsożercy. Awidyna składa się z 4 identycznych podjednostek. Aby być aktywną – musi znajdować się w takiej formie. Stanowi kompleks bardzo stabilny jednak w środowisku silnego kwasu rozpada się błyskawicznie na podjednostki i kończy się jej kariera.

Zadziwiające jak szybko ludzie uwierzyli w szkodliwość awidyny nie zadając sobie ani razu pytania – jakim cudem dzikie zwierzęta przeżywają wiosnę i okres lęgowy ptaków kiedy to zjadają jajek ile tylko znajdą, poświęcając wiele czasu i trudu aby się do nich dobrać.

Możemy podawać dowolne jaja – kurze, przepiórcze, perlicze, kacze, gęsie, indycze, strusie…. Jaja kacze i gęsie są znacznie bardziej wartościowe niż jaja kurze. Mają tez ogromne, gęste i pięknie wybarwione  żółtko. Salmonelli nie musimy się bać w przypadku psa barfującego. W silnym kwasie obecnym w żołądku naszego psa żaden patogen  nie ma większych szans na przetrwanie.

Nabiał. Bardzo często w różnych jadłospisach widzę duże ilości nabiału – kefiry, jogurty. Często słowo „nabiał” występuje w parze ze słowami „na poślizg”. Nabiał czyli przetworzone mleko zawiera sporo składników odżywczych. Niemniej jednak nie jest to naturalny element psiej diety. Nie tylko dlatego, że trudno sobie wyobrazić przodka naszego psa kanapowego, który w dziczy szuka krowy by ją wydoić, ale także dlatego, że kefiry i jogurty stojące na półce sklepowej raczej trudno powiązać z naturą (czy czytaliście kiedyś skład takiego kefiru, śmietany czy jogurtu? Czy zwracaliście uwagę dlaczego coś co w naturze psuje się w ciągu dwóch dni ma termin przydatności do spożycia często miesięczny?)

Psy bardzo lubią wszelki nabiał. O ile mamy dostęp do produktów rzeczywiście naturalnych , a pies nie wykazuje objawów rewolucji żołądkowo-jelitowych, to czasem w bardzo niewielkich ilościach można psiakowi sprawić taki rarytas.

Pamiętać należy, ze skoro „musimy podawać nabiał na poślizg”, dieta naszego psa została niewłaściwie skomponowana. Pojawiło się tam zbyt dużo kości. W takim układzie zamiast stosować coś na poślizg, trzeba usiąść z ołówkiem i jeszcze raz pogłówkować co i jak należy zmienić.

Kwestia żołądków przeżuwaczy czyli potocznie żwaczy. Powszechnie widnieje informacja, jakoby po upolowaniu ofiary psowate zjadały (nawet w pierwszej kolejności) żołądek wraz z zawartością. Prawdę mówiąc nie wiem skąd się ten mit bierze. W naturze żołądek i jelita są jedyna częścią dużej ofiary, która zaraz po rozcięciu brzucha zostaje wywleczona bardzo delikatnie i daleko po to, by treść układu pokarmowego nie zanieczyściła mięsa, i nie jest zjadana nigdy (tylko małe gryzonie zjadane są w całości).

Kolejnym mitem jest jakoby żwacz stanowił uzupełnienie flory bakteryjnej jelit psowatego. Owszem, w żołądku przeżuwacza znajduję się bardzo bogata mikroflora. Żadne zwierzę nie potrafi samodzielnie trawić wielocukrów. Jednak psowaty z niej nie skorzysta. Żaden z tych mikroorganizmów nie ma szansy na przetrwanie w silnie kwasowym żołądku psa. Żwacz jest elementem o bardzo niskiej wartości pokarmowej – duża jego część to roślinność – wiemy już dlaczego nie przyniosą korzyści naszemu psu.  Ściana żołądka przeżuwacza jest bardzo cienka i zbudowana w dużej mierze z tkanki łącznej. Ta jak już wiemy stanowi białko o niskiej wartości biologicznej.

Jeżeli do tego dołożymy fakt, że na rynku dostępne są tylko żołądki przeżuwaczy hodowanych w sposób przemysłowy – trawy te krowy nie widują, zamiast tego jedzą ulepszoną, sztuczną, chemiczną paszę, którą potem podajemy naszemu psu w ramach „treści żwacza”, wniosek nasuwa się oczywisty.  Lepiej tego psu nie podawać…

Poruszając temat żwacza dochodzimy do kwestii :

Jak przestawić naszego psa na BARF?

Jeżeli jest to pies młody i zdrowy – robimy to z marszu – z dnia na dzień, zachowując odstęp po suchej karmie co najmniej 10 godzin.

Jeżeli pies ma wrażliwy układ pokarmowy, lub bardzo dużą część swojego życia jadł suchą karmę lub pokarm gotowany składający się w 1/3 z warzyw, 1/3 wypełniacza i 1/3 mięsa (de facto 2/3 to węglowodany) – możemy zastosować metodę małych kroczków. Podajemy codziennie malutki kawałeczek mięsa (zachowując odstęp po suchym przynajmniej 8 godzin czyli na przykład rano) i porcje te podwajamy co 2-3 dni.

W początkowej fazie barfowania jednak nie podajemy psu kości.

W wielu miejscach można znaleźć informację, że zaczynać należy od 2-3 tygodni na diecie złożonej ze żwacza. No cóż… nie jest to dobry pomysł ani dla psa zdrowego, którego w tym czasie doprowadzić możemy do niedoborów żywieniowych, ani tym bardziej dla wrażliwca żołądkowo-jelitowego, któremu zapewne wcale nie zrobi dobrze pasza, którą karmiono zwierzęta na farmie przemysłowej.

Na początku pisałam o warzywach i owocach. Nie powinny one przekraczać 5% diety naszego psa. A to znaczy, że 40 kg goldenowi wystarczy jedno jabłko lub gruszka tygodniowo. Warzywa powinny być surowe – pozwólmy psu zdecydować co mu bardziej smakuje. Owoce powinny być mocno dojrzałe, lub nawet przejrzałe ale nigdy nie mogą być sfermentowane i zepsute.

Pozostałą część roślin wchodzących w skład diety psiej pozostawmy jemu samemu. Najlepiej sam sobie wyszuka kłącza, korzonki, zioła czy trawy, które mu są potrzebne. Dzikie psowate używają tego typu dodatków do odrobaczania, do czyszczenia żołądka i jelit z tego co się tam przykleiło, do łagodzenia refluksów. Nawet jeżeli nasz pies wymiotuje parę minut po zjedzeniu trawy – nie powinniśmy mu zabraniać jej jedzenia. Właśnie po to zjada trawę – aby sobie pomóc. Pies nie potrafi powiedzieć ludzkim głosem – coś mi zalega. Rzuca się wiec na perz jak dziki, a potem niezwykle łatwo wymiotuje. Nie ma w tym niczego dziwnego ani zdrożnego. Psy posiadają niezwykłą łatwość wymiotowania. Pozwala im to pozbyć się zbyt dużego kawałka pokarmu – najczęściej jest on ponownie zjadany, ale pogryziony znacznie staranniej. Szczenne suki przynoszą swoim młodym pokarm – pierwszy pokarm po mleku matki – np. u likaonów – lekko nadtrawione mięso jest etapem przygotowania układu pokarmowego do diety typowego mięsożercy. Wymiotując psy pozbywają się nadmiaru kłaków z żołądka, tego co się tam nagromadziło, przykleiło i drażni.

Kości. Kości psu podajemy ZAWSZE tylko SUROWE. Podczas gotowania białko wchodzące w skład kości ulega denaturacji powodując, że rozdrobniona tkanka kostna tworzy masę przypominającą cement, z łatwością czopującą światło jelita. Kość poddana obróbce termicznej (wędzona także) łatwo łupie się na ostre drzazgi mogące zranić lub nawet przebić ściany poszczególnych odcinków układu pokarmowego. Podczas gotowania z kości wyługowane zostają makro i mikroelementy. Tłuszcze stają się nieprzyswajalne. Generalnie – gotowane kości są niebezpieczne i bezwartościowe.

Na koniec zostały do omówienia suplementy.

Mięso, które możemy zakupić w sklepie mięsnym, supermarkecie, na targu – pochodzi od zwierząt hodowanych na wielkich fermach, karmionych paszami zawierającymi ulepszacze oraz sprzyjającymi intensywny wzrost w bardzo krótkim czasie. Zwierzęta te nie widzą słońca, nie czuja powietrza, nie znają smaku trawy. Taki sposób hodowli powoduje, że odwrócone są proporcje kwasów tłuszczowych, witamin, składników mineralnych (kostki kurczaka sklepowego można łamać w palcach – spróbujmy złamać w taki sposób kości kurczaka wiejskiego). Ponadto mięso wychodzące z ubojni jest skrwawione podczas gdy krew jest bardzo  cennym składnikiem diety dla naszego psa.

W świetle powyższego – możemy wybrać preparaty witaminowe gotowe – składające się ze sztucznych witamin, makro i mikroelementów otrzymanych na drodze syntezy chemicznej. Albo… być wiernym naturze i stosować algi, suszoną hemoglobinę (może być wieprzowa używana jako dodatek do kiełbas i innych wyrobów masarskich), drożdże browarne (nie wolno stosować żywych drożdży piekarskich gdyż łatwo fermentują i mogą doprowadzić do zagazowania układu pokarmowego i skrętu), oleje z łososia, suszone zioła (perz, pokrzywa, ostropest plamisty mielony), suszone owoce aronii i dzikiej róży, sól himalajską. Świetnym wspomagaczem dla stawów psów dużych jest mączka z małża nowozelandzkiego oraz MSM. Psy, które z różnych powodów nie mogą spożywać kości powinny dostawać mączkę ze skorupek jaj jako uzupełnienie wapnia i wyrównanie bilansu z fosforem.

Tabletki zawsze będą wygodniejsze – gorzej z ich przyswajalnością sięgającą zaledwie kilku procent, przy dużej łatwości przedawkowania.

Suplementy naturalne charakteryzują się łatwą dostępnością dla organizmu, znacznie trudniej je przedawkować i są smaczniejsze.

Często spotykam się ze stwierdzeniem, jakoby taka dieta surowa była szkodliwa bo zawiera zbyt dużo białek. Nie jest to prawda. Mięso zawiera tylko do 24% białka (chuda polędwica). Przy założeniu, że polędwicy jednak podawać nie będziemy, a codzienna porcja zawierać będzie także kości oraz tłuszcze – nigdy nie uda nam się nawet dotrzeć do poziomu 20% (bardzo często suche karmy znacznie przekraczają ten poziom i jest on podbijany sztucznie białkiem roślinnym). Ponadto białko białku nierówne. Nasze psy do życia potrzebują aminokwasów egzogennych (jest ich 8). Są to aminokwasy, których organizm nie potrafi wyprodukować sam, muszą być dostarczone z pokarmem a są kluczowe dla funkcjonowania ważnych organów wewnętrznych (wątroba, serce, nerki). Aminokwasy te mogą być dostarczone w dostatecznej ilości tylko w przypadku spożywania różnorodnego mięsa (białe, różowe, czerwone).

Bardziej dociekliwi zaraz zapytają – a co z glukozą niezbędną dla pracy centralnego układu nerwowego, przy tak drastycznym ograniczeniu węglowodanów?

Organizm psa posiada zdolność wydajnej glukoneogenezy – pozyskiwania glukozy na drodze przemian aminokwasów glukogennych. Wydajność tego procesu plus glukoza pozyskana z glikogenu oraz niewielkich ilości roślin, w całości bez problemu pokrywa zapotrzebowanie układu nerwowego na glukozę. Pamiętajmy, że nasze psy – choć bardzo inteligentne – myślicielami nie są.

Reasumując:

  1. Pies jest mięsożercą (Carnivora)
  2. Odpowiednim biologicznie pożywieniem dla psa jest surowe białko pochodzenia zwierzęcego
  3. W diecie psa nie należy unikać tłuszczu zwierzęcego, nie podajemy olejów roślinnych
  4. W diecie psa ograniczamy węglowodany (rośliny) z jednoczesnym wyłączeniem skrobii (zero zbóż, ryżu, ziemniaków)
  5. Kości psu podajemy wyłącznie surowe, dostosowując je do możliwości psa, nigdy na odwrót!
  6. Barf jest dietą, która w sposób niezwykły oszczędza nasz portfel. Nie płacimy za zboża jak za zboże, wiemy co jada nasz pies, a do lekarza chodzimy okazjonalnie.
Autorką tekstu jest Pani Izabela Sekuła.

kontakt z nami

Przychodnia weterynaryjna CITY WET Paulina Murawińska-Pogorzelska

Ul. Łabiszyńska 21A, 03-204 Warszawa

tel.:22 110-60-80, kom.: 513-333-968, kom.: 798-389-573

e-mail: citywet@op.pl, www.citywet.pl

 Przychodnia jest czynna 7 dni w tygodniu w godzinach:

Poniedziałek – Piątek: 10:00 – 20:00

Sobota: 10:00 – 15:00 Niedziela: 10:00 – 13:00